Historia defibrylacji

history-belfast-07-036a1967

Defibrylatory AED można dziś spotkać niemal wszędzie – w centrach handlowych, na dworcach, w biurach. Trudno uwierzyć, że początki tego urządzenia nie miały nic wspólnego z ratowaniem ludzkiego życia. To fascynująca historia z happy endem, którą warto poznać.

Od czego się zaczęło?
Początki defibrylacji sięgają wiele lat wstecz, kiedy naukowców i lekarzy zaczęło dręczyć pytanie: czy serce można zrestartować za pomocą elektryczności? Tezy i przypuszczenia doprowadziły do eksperymentów. Pierwszy z nich przeprowadził w 1775 r. duński lekarz Peter Christian Abildgaard. Udowodnił on, że serca kurcząt można wznowić za pomocą elektryczności. Później eksperymentom poddano psy. Początkowo prąd służył do uśmiercania bezpańskich czworonogów (głównie w Hiszpanii), aż odkryto, że stosowanie różnego natężenia przynosi odmienne rezultaty. W 1850 r. niemiecki lekarz Carl Ludwig udokumentował stymulowane elektrycznie migotanie komór u psów. Z kolei w 1925 r. przyszła pora na gryzonie. Wówczas William Bennett Kouwenhoven, amerykański inżynier elektryk rozpoczął badania nad defibrylacją i resuscytacją przy użyciu szczurów. Testy polegające głównie na przepuszczaniu prądu elektrycznego przez serce zwierząt trwały i przynosiły interesujące wyniki. Nic więc dziwnego, że wkrótce pojawił się nowy cel – opracowanie defibrylatora i przeprowadzenie defibrylacji na człowieku. Ponownie podjął się tego William B. Kouwenhoven. W 1933 r. wraz z fizjologiem Orthello Langworthym oficjalnie zademonstrował jak wewnętrzny prąd elektryczny odwraca migotanie komór.

Droga do współczesności
W latach 30’ XX wieku teoria dotycząca defibrylacji była już w znacznej mierze opanowana. Praktykę stanowiły liczne testy, próby i eksperymenty. Przyszedł czas na pierwszy sukces, czyli wykorzystanie defibrylacji do skutecznego ratowania życia człowieka. Nie trzeba było długo czekać. W 1947 r., podczas przeprowadzanej operacji, chirurg Claude Beck ocalił 14-letniego chłopca. Młody pacjent cierpiał na migotanie komór, dlatego lekarz zdecydował się na zastosowanie dwóch wstrząsów elektrycznych, wskutek których serce chłopca zaczęło ponownie bić. Świętowano ogromny sukces, a jednak zabieg był wysoce inwazyjny i jasne było, że kolejne działania powinny doprowadzić do skonstruowania defibrylatora zewnętrznego. Wspomniany już Kouwenhoven wziął na siebie to zadanie i przez kolejne dziewięć lat opracowywał zastosowanie defibrylacji zewnętrznej (czyli z zamkniętą klatką piersiową) u ludzi, a przy okazji odkrył i rozwinął RKO. Jego praca przyniosła pierwszy sukces na etapie testów w 1954 r. kiedy z powodzeniem ożywił psa. Ostatecznie w 1956 r. kardiolog z Harvardu Paul M. Zoll zademonstrował pierwszą defibrylację zewnętrzną.
W późniejszych latach defibrylatory były udoskonalane i usprawniane. W 1966 r. w Belfaście profesor John Anderson skonstruował pierwszy przenośny defibrylator. Nie przypominał on jeszcze AED, ważył ok 50 kg, był ładowany przez akumulator samochodowy, a jego obsługa była trudna i uciążliwa. Obrano więc nowy cel – zmniejszenie wagi defibrylatora i uproszczenie jego obsługi. W latach 70’ udało się wiele zdziałać na tym polu – opracowanie akumulatorów NiCd, wbudowanie ekranów pozwalających na monitorowanie pracy serca pacjenta, wykorzystanie czujników do wykrywania migotania komór.

Trudno jednoznacznie stwierdzić kiedy dokładnie wynaleziono pierwszy AED. Różne źródła wskazują, że w 1980 r. zrobił to Arch Diack, chirurg z Portland w stanie Oregon. W podobnym czasie profesor John Anderson opracował patent na algorytm, który stał się podstawą działania AED. Kolejne nowe algorytmy i schematy postępowań miały maksymalnie zautomatyzować urządzenie, jednak w dalszym ciągu mógł je obsługiwać tylko wykwalifikowany personel medyczny. Udało się więc uzyskać już bardzo wiele, ale wciąż zbyt mało. W 1990 r. zrodził się pomysł, by stworzyć taki defibrylator AED, który będzie przeznaczony do użytku publicznego, a z obsługą urządzenia poradziłby sobie każdy, bez kwalifikacji czy nawet przeszkolenia. Dekadę później, w 2000 r. zaświtała jeszcze bardziej śmiała idea, by defibrylatory były powszechnie dostępne we wszelkich miejscach publicznych, takich jak centra handlowe, dworce czy stadiony.

Skuteczne narzędzie w rękach każdego
Obecnie defibrylatory AED stanowią powszechnie znane i łatwe w obsłudze urządzenia. Te dwie cechy stanowią o ich prawdziwej mocy – z urządzenia może skorzystać każdy, co z realnym stopniu
przekłada się na poziom bezpieczeństwa i skuteczność niesionej pomocy. Mało tego, może być wykorzystany zarówno u dorosłych, jak i u dzieci, a także niemowląt. Badania wskazują na to, że zastosowanie AED w ciągu pierwszych trzech minut nagłego zatrzymania krążenia zwiększa wskaźniki przeżycia o ponad 80%. Tym samym im wcześniej AED zostanie użyty, tym bardziej prawdopodobne, że zadziała. Czas jest kluczowy, ponieważ ofiara z każdą minutą traci od 7 do 10 % szans na przeżycie. Dlatego tak ważne jest, by w oczekiwaniu na ratowników medycznych udzielaniem pierwszej pomocy mogli zająć się świadkowie zdarzenia. Szeroka dostępność to kolejna cecha AED, której nie sposób przecenić. Według statystyk każdego roku nagłe zatrzymanie krążenia (z różnych przyczyn) występuje u około 350 000 – 700 000 osób. Według British Heart Foundation mniej niż 1 na 10 osób przeżywa nagłe zatrzymanie akcji serca. Liczba zgonów w wyniku NZK w Polsce to ok 40 000 rocznie. Inne szokujące dane mówią o tym, że niespełna 8% osób, które doznały zatrzymania krążenia poza szpitalem ma szanse na przeżycie.
Wniosek jest prosty – im więcej osób wie jak korzystać z defibrylatorów i gdzie się znajdują, tym większa liczba uratowanych istnień. Świadomość korzyści jakie niesie ze sobą fakt posiadania AED jest coraz większa. Dlatego umiejscawia się je w kolejnych punktach skupisk ludzkich – w biurach, sklepach, aptekach, lotniskach, szkołach itd. Miejsce lokowania urządzenia oznaczone jest poprzez znak prezentujący krzyż oraz serce przecięte błyskawicą na zielonym tle. Defibrylatory umieszczane są w takich miejscach, w których są widoczne, a mimo to przykłada się dużą wagę do tego, by można je było znaleźć łatwo i szybko. W tym celu publikowane są lokalne mapy defibrylatorów AED, które można znaleźć w Internecie. Poza tym można skorzystać ze specjalnych aplikacji mobilnych, które wskazują miejsce urządzeń w najbliższej okolicy, która ustalana jest na podstawie lokalizacji użytkownika.

Można powiedzieć, że podjęto wszelkie kroki w celu uczynienia defibrylatorów AED łatwych w obsłudze i powszechnie dostępnych. Stale wyposaża się je w coraz to nowsze i przydatne funkcje, jak np. analiza rytmu serca bez konieczności przerywania resuscytacji, czy asystent RKO. Wszystko to sprawia, że osoby po nagłym zatrzymaniu krążenia mają większe szanse na przeżycie. Jedyne co pozostało do zrobienia, to lokować je w kolejnych miejscach – w zakładach pracy, biurach, przedszkolach i innych obiektach, dzięki czemu staną się one nowoczesne, a zarazem bezpieczne.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter